Annecy0001Słowenia kompletnie nas zaskoczyła. Po przepięknym barokowym Wiedniu, sądziliśmy, że nasze oczy skazane będą na powolne wypalanie brzydotą i szarością postkomunistycznego kraju. Cóż, myliliśmy się i to bardzo. Słowenia to kraina wyżyn i gór z przewagą lasów. Po leśnych, górskich krajobrazach jechało się całkiem przyjemnie, była to bardzo miła odmiana wcześniejszych, też pięknych, ale jednak innych, krajobrazów z polami, gajami czy winoroślami. Tu jedyne hodowle jakie zauważyliśmy to chmiel. Wiemy skądinąd iż ze względu na wspomniane górzyste ukształtowanie terenu, użytki rolne zajmują tylko 25 % terenu. Drogi są dobre, po więcej informacji odsyłam do tekstu o autostradach w Słowenii.

Annecy0009
Całe Trojane – widok z parkingu hotelowego
Trojane

Hotel w którym mieliśmy się zatrzymać to Hotel Trojane w miejscowości Trojane, która mimo, że całkiem mała (aż 103 mieszkańców!) to całkiem zatłoczona i to w większości przez Słoweńców. Nie mając pojęcia, że Trojane jest tak popularne, z niemałym trudem i zdziwieniem szukaliśmy miejsca parkingowego.

12472493_1715362325382334_5084814409442708179_n
Taaaakie pączki

Jest jeszcze jedna dziwna rzecz w tej miejscowości, gigantyczna kolejka do punktu sprzedaży pączków. I te pączki zwane Krofi wyjaśniły ten nieoczekiwany tłum ludzi. Kolejka wychodziła aż ze sklepu i ciągnęła się ogonkiem ponad 20 metrów. Ludzie brali po kilka pączków, często idąc naprzeciwko do restauracji, i tam zamawiając herbatę lub kawę konsumowali po jednym, resztę biorąc do domu. A pączki te raczej powinniśmy nazwać pąkami, takie były ogromne. Ciepłe, z nadzieniem z dżemu morelowego  i posypane ogromną ilością cukru pudru. Dlaczego te paczki sprawiają, że Trojane jest tak popularne? Tego nie wiemy i nigdzie w przewodnikach o tej miejscowości nie znaleźliśmy informacji. Słowenia0061Może kiedyś ich sława dotrze do nas 🙂

W restauracji naprzeciw „pączkarni”, jak ją umownie nazwaliśmy serwują pokaźne porcje obiadowe w dobrej cenie. Wszystko oczywiście smaczne. Około 300 metrów od tego niezwykłego miejsca znaleźliśmy nasz hotel. Z czystym sumieniem godny polecenia. Stary, solidny, drewniany i przedwojenny 🙂 Po rozpakowaniu się w hotelu, gdy tylko usiedliśmy na balkonie by podziwiać widok, rozpętała się burza. Potężna i gwałtowna, którą równie szybko zastąpiło słońce. Doprawdy dziwna to miejscowość 😯

Ljubljana

Ljubljana, częściowo usprawiedliwiła nasze przypuszczenia dotyczące szarości. Miasto po Wiedniu początkowo wydawało się wymarłe. Połączenie kiczowatej, szklanej architektury z szarymi budynkami.

Dopiero po wejściu do starego miasta, pojawili się ludzie i typowy krajobraz kameralnej, turystycznej miejscowości.Nad Ljubljaną góruje na wzgórzu średniowieczny zamek, który z pewnością spodoba się nie tylko najmłodszym, ale i starszym dzieciom.

Aktywne życie Ljubljany skupione jest wokół kanału na którym pływają barki z barami. Wzdłuż kanału znajduje się mnóstwo knajpek, restauracji, sklepików z pamiątkami.

Słowenia0054
France Prešeren

O poważnym traktowaniu świadczy także otwarta w niedzielny wieczór informacja turystyczna. To na duży plus.

Spacerując natykamy się na różne, mniej lub bardziej znaczące rzeźby i pomniki. Najciekawszym jest chyba pomnik France Preseren’a, słoweńskiego poety epoki romantyzmu, autora m.in. hymnu Słowenii. Rzeźba poety patrzy w okna jego wielkiej niespełnionej miłości Julii Primic pochodzącej z bogatej, kupieckiej rodziny. Gdy ta odrzuciła jego miłość, poeta staczał się upijając w okolicznych gospodach. Podobno myślał nawet o samobójstwie. I tak, uwieziony w brązie, cały czas spogląda wyczekująco w okno swej muzy.

Nieodzownym elementem w mieście smoków są oczywiście rzeźby smoków na każdym moście, i jak w każdym szanującym się mieście, jest most z kłódkami zakochanych 😉

Dla mnie jednak najciekawszym zjawiskiem było miejsce przed barokową katedrą św. Mikołaja w którym cały czas pada deszcz. Słowenia0051Miejsce było ogrodzone i oznakowane, aby wchodzić z parasolem i choć niebo było czyste, to rzeczywiście jakby znikąd spadały krople deszczu. Stałem tam i nie mogłem się nadziwić temu zjawisku. Doszukiwałem się jakiejś sztuczki, ale o oszustwie nie było mowy. Tylko w tym jednym miejscu padał deszcz. Nie wiem czy pada tam cały czas, w każdym razie miejsce jest oznakowane i zabezpieczone przed niechcianym zmoknięciem. Dziwne to było i magiczne. (dla ciekawych na dole strony wyjaśnienie tego fenomenu)

Słowenia0052
Istne czary

Ljubliana nie jest z pewnością miastem, do którego udamy się docelowo, ale jadąc do Włoch warto się w nim zatrzymać.

Jaskinie Szkocjańskie

Warto także po drodze „zahaczyć” o Jaskinie Szkocjańskie lub Postojna. My wybraliśmy te pierwsze. Właściwie tylko z jednego powodu, są mniej oblegane przez turystów. O słowenia0003umówionej godzinie stawiliśmy się na punkcie zbiórki i z przewodnikiem ruszyliśmy w kierunku jaskiń. Początkowo, była spora grupa, ale po podzieleniu nas na 4 grupy językowe okazały się kilkunastoosobowymi. Nasza angielskojęzyczna grupa weszła pierwsza. Jaskinie Szkocjańskie zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO, co po wejściu do nich okazało się w pełni uzasadnione. Trasa w jaskiniach ma w zależności od wybranego wariantu od 1,5 do 3 km (sama jaskinia ma 6 km). No, to trzeba po prostu zobaczyć. Ogrom jaskini jest powalający. Gdy patrzymy w górę, komory i korytarze zdają się nie mieć końca. słowenia0010Podświetlenie jej daje trochę mroczny charakter. Nie jest to miejsce w którym chciałbym się znaleźć sam. Stalagmity i stalaktyty mają niesamowite kształty. Oryginalne formy naciekowe i kanion rzeki Rjeka której podziemny początek jest w wąwozie pod wioską Škocjan, stanowi clou wycieczki. Sama Rjeka kończy swój bieg w Morzu Martwym. W kanionie nad rzeką przechodzimy mostem, znajdującym się na wysokości 45 metrów nad powierzchnią rzeki. Niektórzy przechodzili z zamkniętymi oczami. Największa komora ma 308 metrów długości i 146 metrów wysokości. Łącznie obejmuje aż 2 mln metrów sześciennych.  Jest to rarytas nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dla dorosłych. Ceny wahają się od wybranego szlaku. Nasza trasa trwała około 2 godzin. Średnia temperatura wynosi 12 stopni, tak więc oprócz odpowiedniego obuwia, musimy także pamiętać o jakiejś bluzie. Zdjęć w jaskini nie wolno robić, a pilnują tego pochowane kamery.

Skąd deszcz w jednym tylko miejscu?

Otóż, po przeszukaniu połowy internetu znalazłem rozwiązanie bez konieczności kontaktowania się z geologami 😉

Zmago Modic Licencja: By Yerpo – Lastno delo, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org

Sprawcą tego zamieszania jest Zmago Modic, urodzony w Ljubjanie artysta, od dłuższego czasu działający na rzecz ożywienia starówki. W samym środku miasta, na wysokości 20 metrów, zainstalował natrysk z węża o długości 40 metrów. Rozpylana z niego woda jest o wiele zabawniejsza od prawdziwego deszczu a w połączeniu ze znakami ostrzegającymi o deszczu, staje się prawdziwą atrakcją 🙂  I wierzcie mi, że nad głową nic nie widać.

Ljubljana, miasto smoków, chyba już tak ma, że rodzi ciekawych artystów. Nazwa Laibach, oznacza po niemiecku dokładnie Ljubjana, bo to z tego miasta wywodzi się ten zespół umykający wszelkim schematom.

600 KOMENTARZE

Comments are closed.