Po 10 dniowym zwiedzaniu lądowym Krety, postanowiliśmy odwiedzić słynną Wyspę Piratów czyli Gramwousa (Γραμβούσα / ΓΡΑΜΒΟΥΣΑ) oraz lagunę Balos reklamowaną jako raj na Ziemi. Aby tam dopłynąć musieliśmy dotrzeć do portu Kavonisi w maleńkiej, malowniczej miejscowości Kissamos, położonej na północno-zachodnim brzegu Krety, 104 km od naszego hotelu. Wycieczkę kupiliśmy w lokalnym biurze podróży, których jest mnóstwo i ofertę mają tańszą niż w hotelach. Następnego dnia rano, czekał już na nas autobus. Wyruszyliśmy skoro świt, by przed 9 zameldować się na statku.

mapa
Droga którą musieliśmy pokonać

Obowiązkowo zażyliśmy Lokomotiv aby nie psuć wycieczki sobie i współpasażerom, i zaczęliśmy rozkoszować się rejsem. Już sama podróż statkiem, komunikaty w kilku językach, widoki i przyjemna muzyka, powodowały u nas ciarki, a prawdziwy raj był przecież przed nami. Z każdą chwilą naszym oczom ukazywały się wysepki, imponujące krajobrazy składające się ze skał i zboczy, ogromne błękitne morze i ukryte plaże.

wid2
Ogromna jaskinia, o której twierdzi się, że była starożytną stocznią (Tarsanas)

W końcu naszym oczom ukazał się, widoczny z daleka, imponujący widok ruin twierdzy weneckiej powstały w XVI w. (1579-1584) w obawie przed ekspansją osmańską. Uznany za dzieło architektury był nie do zdobycia. Położony w strategicznym miejscu pozwalał weneckiemu władcy kontrolować cieśniny pomiędzy zachodnią Kretą a Peloponezem.

sabina
Widoczny z daleka, imponujący widok twierdzy

Pomimo tego nie udało się wenecjanom zapobiec inwazji Turków którzy w roku 1669 podbili całą Kretę. Wenecjanie jednak zachowali kontrolę nad wyspą i zamkiem Gramvousa w nadziei, że kiedyś uda im się odzyskać kontrolę nad Kretą.

gramvousa
Widok z murów

Niestety latem 1692 roku, zamek wraz z wyspą został przekazany Turkom przez weneckiego dowódcę Kalabrii, Luca Della Rocca. Ci ufortyfikowali zamek 66 działami dalekiego zasięgu, umieścili w nim silne oddziały i uczynili go niedostępnym.

Ostatecznie w roku 1825 zamek został zdobyty przez kreteńskich powstańców w czasie rewolucji Greków przeciwko Turkom. Część powstańców dostała się do twierdzy w przebraniach Turków. Gramvousa była pierwszą częścią Krety wyzwoloną spod panowania osmańskiego.

Służyła za schronienie ponad 3000 osób i była punktem wyjścia wszystkich działań rebeliantów. Ze względu na trudne warunki życia, ludzie z Gramvousy zaczęli uprawiać piractwo i atakować wszystkie łodzie przepływające pomiędzy Gramvousa i Antikithira, co wzburzyło europejską opinię publiczną przeciwko piratom.

Dzisiaj piratów już tam nie ma, ale możliwość ukrytych tam skarbów nadal rozpala wyobraźnię.

Aby dotrzeć do zamku musimy wejść stromymi schodami na wysokość 137 metrów.

schody
Można się zmęczyć tylko widząc to wejście

oskschodNa górze czekają na nas wspaniałe widoki wynagradzające wspinaczkę.

Wyspa Piratów

A post shared by Z dzieckiem Po Europie (@z_dzieckiem_po_europie) on

 

gram11
Samotny wrak przy plaży

Po zejściu czekamy na wszystkich aby popłynąć na Balos. Mamy czas, jest piękna plaża i woda, brakuje jednak jakiegoś miejsca z pamiątkami i z jedzeniem, czy choćby z lodami i chłodnymi napojami. Niby napoje są na statku, ale ceny są podobne do tych na lotniskach czy w samolotach. Czuliśmy, że takiego miejsca brakuje nie tylko nam, większość była zawiedziona wyciskając z butelek resztki ciepłej od słońca wody .

Tę ruderę chcieliśmy zamienić w punkt turystyczny
Tę ruderę chcieliśmy zamienić w punkt turystyczny
gram15
z jedzeniem, napojami i pamiątkami

 

Marzyliśmy nawet aby w tym miejscu otworzyć biznes, właśnie prosty sklep z pamiątkami + woda, kawa, piwo, lody. Niestety przepisy biurokratyczne na tamtą chwilę nie pozwoliły rozwinąć nam skrzydeł. A szkoda, bo być może w tej chwili, organizowalibyśmy dla Państwa wycieczki, tanie noclegi itp. 🙂

Niestety, pozostała nam tylko kąpiel, gdyż jedyne miejsce z cieniem, malutki daszek nad szerokim stołem i ława przy opuszczonym budynku, było coraz bardziej oblegane.

gram16
Bajeczne kąpielisko, w tle nasz statek

gram17

 

 

 

 

 

Z żalem opuszczamy Gramvousa i udajemy się na lagunę. Na promie wreszcie możemy zaopatrzyć się w upragnione zimne napoje i nie tylko.

gram18gram19I na koniec mała prośba. Może ktoś z czytających orientuje się czy ten pustostan u podnóża twierdzy stoi nadal niezagospodarowany?

 

706 KOMENTARZE

Comments are closed.